Corleone Team – Syla 42:19 (16:9, 7:4, 15:0, 4:6)
Wicemistrz doznał bardzo dotkliwej porażki, która z pewnością na długo pozostanie w pamięci graczy Syli. W meczu zabrakło kapitana Łukasza Nikołajczyka i Tomasza Walczaka oraz Łukasza Rydwelskiego, ale ekipa Corleone również miała swoje braki (Tomasz Starszak, Szymon Szałwicki i Przemysław Jagła). Syla w niczym jednak nie przypominała drużyny, która tydzień wcześniej zagrała koncertowo z MSI. W pierwszej kwarcie jeszcze tak źle to nie wyglądało, choć ekipa Corleone dość szybko zbudowała przewagę, głównie za sprawą szybkich akcji Pawła Okomskiego i Kamila Modrakowskiego. Syla trzymała się głównie dzięki zdobyczom punktowym Sławomira Trojanowskiego, choć ten łapał szybko faule. Kluczem do gry na tablicach był z pewnością w ekipie Corleone Marcin Rzosiński (double-double 12 pkt i 18 zbiórek). Tablice, Corleone wygrało zresztą aż 59:39, co miało spore znaczenie dla końcowego wyniku, ale pewnie nie takie, jak fatalna skuteczność w ataku Syli, której kulminację mieliśmy w trzeciej kwarcie, przegranej przez Sylę 0:15! To ostatecznie przechyliło szalę na korzyść Corleone i mecz właściwie od początku trzeciej kwarty zrobił się już jednostronnym widowiskiem. Obok najskuteczniejszych Rzosińskiego i Pawła Okomskiego fajną partię grali szybki Mikołaj Pamuła i doświadczony Piotr Okomski, a z Syli zeszło już niemal zupełnie powietrze, po piątym faulu Sławomira Trojanowskiego, jeszcze w trzeciej kwarcie. Mimo wielu prób z dystansu, Bednarskiego, Góreckiego, czy Włodarczyka, piłka czasami wręcz złośliwie wymykała się z obręczy. Najdobitniej mówi o tym wynik i zaledwie 19 punktów po stronie zdobyczy Syli, zwłaszcza, że rywale z Corleone w czwartej kwarcie nie bronili już tak agresywnie. Jedynym zmartwieniem dla Corleone przed Wielkim Finałem jest kontuzja, jakiej nabawił się w tym spotkaniu Kamil Modrakowski, przez co jego występ przeciwko MSI stoi pod znakiem zapytania. Jeżeli jednak pozostali zagrają równie efektownie, czeka nas kapitalny finał.
