Dzień: 2016-04-17

Milver vs Syla

Milver – Syla 51:53 (11:16, 6:13, 18:8, 16:16)

Milver, to druga drużyna obok Ryzykantów, która nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa, ale jej porażki są odnoszone w zupełnie innym stylu. Ta z Sylą okazała się najsmutniejsza, bo odniesiona w niesamowicie dramatycznych okolicznościach. Początek wcale tego nie zapowiadał, bo Syla od początku miała w tym meczu inicjatywę, co potwierdziły pierwsze dwie kwarty, wygrane 16:11 i 13:6, co dało dość pewne prowadzenie do przerwy 29:17. W drugiej części jednak z każdą chwilą Milver zbliżał się do przeciwnika. Czterema trójkami popisał się Dariusz Makurat, skuteczność odzyskał Łukasz Bartniczak (13 pkt), a bardzo dobrze w ataku i na tablicach spisywał się Robert Baumgart (14 pkt i 14 zbiórek). Syla zbyt szybko uwierzyła, że ma mecz pod kontrolą i to się mogło zemścić. Milver mozolnie odrabiał punkt po punkcie i dzięki wygranej trzeciej kwarcie 18:8, zbliżył się na różnicę zaledwie dwóch punktów, co otwierało doskonałą okazję przed czwartą kwartą. W tej na domiar złego za pięć fauli w ekipie Syli spadli Karol Rychlicki i najskuteczniejszy (19 pkt) Sławomir Trojanowski. Wynik zaczął oscylować wokół remisu i stało się jasne, że o wszystkim zadecyduje sama końcówka, ale nikt chyba nie myślał, że będzie ona aż tak emocjonująca. Na 8 sekund przed końcem meczu Milver przegrywał 48:50 i wtedy to na szalony rzut zdecydował się Karol Drzewiecki, trafiając za 3 punkty. Milver objął prowadzenie 51:50, ale kilka sekund zostało jeszcze Syli. Piłkę wyprowadził Jakub Bednarski, przekozłował kilka metrów, wyczekał niemal idealnie i oddał rzut tak precyzyjnie i późno, że piłka czyściutko wleciała do kosza na 0,3 sek. przed końcem meczu. Gracze Milvera nie zdołali już odpowiedzieć i byli, co zrozumiałe załamani. Drużyna przegrała czwarty mecz z rzędu, w tym drugi w samej końcówce, tracąc niemal już wszystkie szanse na rundę play-off. Bednarski natomiast utonął w ramionach kolegów, a Syla odniosła trzecie zwycięstwo, choć trzeba przyznać, że bardzo szczęśliwe.

vs

Corleone Team vs Ryzykanci

Corleone Team – Ryzykanci 72:30 (7:6, 17:11, 24:7, 24:6)

Ryzykanci kolejny raz pozostawili po sobie dobre wrażenie po pierwszych dwóch kwartach, by wszystko totalnie zaprzepaścić w drugiej połowie. Zgodnie z przewidywaniami mecz zakończył się pogromem, ale podobnie, jak w meczu z Kemirą, pierwsza połowa wcale tego nie zapowiadała. Ryzykanci stanęli twardo w obronie i Corleone przez półtorej kwarty miało problem z konstruowaniem ataków, które najczęściej wykańczał Kamil Modrakowski. Potem jednak z minuty na minutę ekipa Corleone zyskiwała na pewności siebie. W obronie nie do przejścia był praktycznie Marcin Rzosiński (5 bloków), choć wysocy zawodnicy Ryzykantów, Tomasz Pawlicki i Krzysztof Karpus często próbowali swoich sił pod koszem. Pawlicki zanotował przy tym 3 asysty, dobrze rozdzielając piłki kolegom. Niestety ekipa Ryzykantów nie ustrzegła się prostych błędów w końcówce drugiej połowy, a już zupełnie niepotrzebny był faul w ostatniej sekundzie Arkadiusza Porożyńskiego na zawodniku, który oddawał rzut z połowy boiska, czego efektem były kolejne dwa punkty z linii rzutów wolnych. Trzecia i czwarta kwarta to już jednak popis Corleone i fatalna postawa Ryzykantów. W ekipie faworytów 20 punktów zdobył Kamil Modrakowski, ale cały zespół spisywał się już na miarę swoich możliwości. W drużynie Ryzykantów najskuteczniejszy ponownie był Krzysztof Kaźmierkiewicz ( 9pkt). W końcówce meczu Ryzykanci oddali już całkiem pole gry, czego efektem była kolejna druzgocąca porażka. Na domiar złego zawodnik Ryzykantów, Maciej Zawadzki, jako pierwszy zawodnik w tym sezonie złapał dwa przewinienia techniczne (oba za przeklinanie) i został pierwszym graczem, który będzie musiał pauzować w następnej kolejce.

vs

Celcom Luks Olimp Basket Jeżewo vs Kemira Świecie

Celcom LUKS Olimp Basket Jeżewo – Kemira Świecie 57:35 (20:6, 7:5, 18:13, 12:11)

Ekipa z Jeżewa staje się powoli rewelacją rozgrywek, odnosząc trzecie zwycięstwo w lidze. Jeżewianie rozpoczęli mecz z Kemirą kapitalnie, wygrywając pierwszą kwartę aż 20:6. Zespół Kemiry wyraźnie był w tej fazie pogubiony w ataku. W Celcomie natomiast kapitalne zawody rozgrywał duet Michał Połomski (23 pkt) i Dawid Erward (14 pkt). W drugiej kwarcie skuteczność Celcomu znacznie siadła, ale Kemira nie zdołała tego wykorzystać i przegrała tę część 5:7. W trzeciej odsłonie Celcom jeszcze bardziej zwiększył przewagę, która momentami wynosiła ponad 20 punktów i było już pewne, że Jeżewo wygra to spotkanie. Tradycyjnie dobre zawody oprócz wspomnianej dwójki zagrali Kacper Borucki i Mateusz Czajka. Najskuteczniejszy w Kemirze był natomiast Natanel Łucarz, który zdobył 9 pkt.

vs

MSI Telekom vs Thornmann

MSI Telekom – Thornmann 66:40 (9:5, 14:8, 21:15, 22:12)

Mistrz odniósł dość łatwe zwycięstwo i pozostaje jedyną, niepokonaną drużyną w lidze. MSI od początku narzuciło swój styl gry i zbudowało przewagę, która do przerwy wynosiła już 10 punktów (23:13). W ekipie Thornmanna dominowały indywidualne popisy Daniela Kleina i Macieja Balewskiego. Obaj rzucili w sumie 29 z 40 punktów całej drużyny. MSI stanowiło natomiast monolit, o czym świadczy chociażby statystyka asyst 14:1 na korzyść MSI. Świetną partę zagrał tym razem Krzysztof Kułakowski. Zastępca Burmistrza zdobył 15 punktów i obok Dariusza Iglińskiego (także 15 oczek) był najskuteczniejszym zawodnikiem, trzykrotnie trafiając za trzy punkty. Przewagę na tablicach w ekipie MSI zapewnili z kolei Paweł Kułakowski i Krzysztof Mazur. Cenne 12 punktów dorzucił również Tomasz Kowalski, w tym 6 z linii rzutów wolnych. MSI kontrolowało ten mecz, wygrywając wyraźnie każdą kwartę i wygrana różnicą 26 punktów była jak najbardziej zasłużona.

vs