Dzień: 2016-04-03

Kemira Świecie vs Ryzykanci

Kemira Świecie – Ryzykanci 62:20 (6:7, 16:4, 18:8, 22:1)

Drugiej dotkliwej porażki doznali Ryzykanci, ale co ciekawe tym razem początek meczu wcale tego nie zwiastował. Mało tego, najsłabsza jak dotąd ekipa w lidze, całkiem nieźle rozpoczęła te zawody, stanęła twardo w obronie strefowej i w pierwszej kwarcie ekipa Kemiry miała z tym spory problem, przegrywając 6:7. W drugiej kwarcie Kemira zdołała jednak opanować grę i wygrała wyraźnie 16:4, dzięki czemu do przerwy prowadziła 22:11. Duży w tym udział prostych błędów Ryzykantów, w tym przewinienia technicznego, które złapał Sebastian Glaziński za źle przeprowadzoną zmianę. „Technika” ujrzał również Krzysztof Karpus, za kopnięcie kosza po nieudanej akcji, tak oto obaj zawodnicy Ryzykantów stali się pierwszymi w tym sezonie w lidze z przewinieniami technicznymi na koncie i muszą teraz bardzo uważać, aby nie złapać drugiego, co powodowałoby pauzę w kolejnym meczu. Druga połowa to już ewidentna dominacja Kemiry, która wygrała tę część 40:9, a czwartą kwartę 22:1! Spory w tym udział Natanela Łucarza, który w trzeciej kwarcie robił co chciał w polu podkoszowym Ryzykantów i seriami zdobywał punkty rzutami o tablicę.

vs

Syla vs Thornmann

Syla – Thornmann 58:47 (15:12, 11:14, 21:17, 11:4)

Syla zrehabilitowała się za porażkę w pierwszym meczu. Do ekipy powrócił Tomasz Walczak, co miało spory wpływa na grę drużyny, znacznie lepiej niż w pierwszym meczu spisał się również Łukasz Nikołajczyk. Losy meczu rozstrzygnęły się jednak dopiero w czwartej kwarcie, bo w pierwszej części Thornmann bardzo skutecznie stawiał opór wicemistrzowi. Sporo indywidualnych akcji zaprezentował Maciej Balewski (14 pkt). Tyle wolnej przestrzeni, co w pierwszym meczu nie miał już z kolei Daniel Klein, który zdobył 10 pkt, bo był dużo bardziej wnikliwie pilnowany przez zawodników Syli. Wicemistrz zmieniał co kilka minut warianty rozegrania. Walczak zanotował aż 7 asyst, co jest rekordem kolejki, natomiast Bednarski pokazał jak wykonywać rzuty wolne. W decydującej, czwartej kwarcie ręka mu nie zadrżała i zdobywał w ten sposób ważne punkty dla Syli. Standardowo dwucyfrowy dorobek zaliczył Sławomir Trojanowski (11 pkt), ale najlepszy swój mecz w Syli zagrał Krzysztof Górecki, który również zdobył 11 pkt. Wicemistrz zdołał odskoczyć jednak dopiero pod koniec trzeciej kwarty, natomiast w ostatniej części spotkania potwierdził tylko swoją wyższość, wygrywając czwartą kwartę 11:4, a cały mecz 58:47.

vs

Milver vs Celcom Luks Olimp Basket Jeżewo

Milver – Celcom LUKS Olimp Basket Jeżewo 36:42 (10:11, 6:5, 10:12, 10:14)

Ekipa z Jeżewa postarała się o małą niespodziankę i pokonała uczestnika ubiegłorocznych play-off. Milver postawił się w bardzo trudnej sytuacji, bo jest to jego druga porażka i chcąc awansować do czwórki będzie już musiał zacząć solidnie punktować. Mecz był bardzo wyrównany niemal przez pełne cztery kwarty. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 16:16, a więc dość niskim wynikiem, jak na tę fazę spotkania, co świadczy o silnej obronie obu drużyn. W ekipie Milvera najbardziej aktywny od początku był Dariusz Makurat. W ekipie Celcomu z kolei szybki na rozegraniu i wiele widzący Kacper Borucki oraz skuteczny Michał Połomski trzymali wynik, a Mateusz Czajka zdominował tablicę i co rzadkie jak na wysokiego zawodnika, zaliczył aż 4 asysty. W końcówce meczu wydawało się, że Milver jednak wyrwie to zwycięstwo, po tym gdy wyszedł na prowadzenie, co spowodowały głównie dwie trójki z niewiarygodnych pozycji Makurata (13 pkt w meczu). Chłodniejszą głowę w końcówce zachowała jednak ekipa z Jeżewa. Borucki mimo gry z czterema faulami dobrze rozdzielał piłki. Ważne 9 punktów dorzucił też Dominik Trochowski. Milver po raz drugi w tym sezonie pogubił się w końcówce. Słabszą skuteczność zanotowali również liderzy, Karol Drzewiecki (6 pkt) i Łukasz Bartniczak (1 pkt). Druga porażka z rzędu stawia tą drużynę w trudnej sytuacji.

vs

MSI Telekom vs Corleone Team

MSI Telekom – Corleone Team 43:36 (10:9, 18:9, 4:6, 11:12)

Mecz zapowiadał się jako szlagier, ponieważ obie ekipy mają aspiracje w tym roku nawet na wielki finał. Początek był bardzo wyrównany, praktycznie kosz za kosz. W drugiej kwarcie mistrzowie osiągnęli dziesięciopunktową przewagę. Wyraźnie największym mankamentem w grze Corleone była skuteczność z linii rzutów osobistych, która momentami była wręcz katastrofalna. Gdyby nie ten element gry, mistrz mógł być w dużo większych tarapatach. Mniejszą skutecznością niż w pierwszym meczu wykazali się również Paweł Okomski i Marcin Rzosiński. Tego drugiego skutecznie z gry wyłączył center MSI, Krzysztof Mazur. W ekipie mistrza po 10 punktów rzucili Mazur, Igliński i Kowalski. Dwaj ostatni dołożyli po trzy asysty, skutecznie biorąc się także za rozgrywanie. Najskuteczniejszym w ekipie Corleone był z kolei Tomasz Starszak (10 pkt). Corleone do końca walczyło i pewnych momentach przewaga mistrza malała nawet do trzech punktów, ale ostatecznie MSI zdołało utrzymać prowadzenie do końca, choć serie zepsutych rzutów wolnych Corleone znacznie się do tego przyczyniły.

vs