Kolejka pod znakiem wyjątkowych rekordów

Przemysław Chojnacki i Dariusz Makurat z BUD-PAP-u oraz Tomasz Herman z Corleone zostali bohaterami kolejki. Chojnacki rzucił 40 punktów i pobił rekord wszechczasów, a Makurat ustanowił rekord w asystach, podając jedenastokrotnie. Godzinę później wyrównał go Tomasz Herman, ale co najważniejsze, Hery został pierwszym zawodnikiem w historii Świeckiej Amatorskiej Ligi Koszykówki, który uzbierał triple-double!

 

Relacje:

BUD-PAP/Roplast Team – Nowe Basket Team 68:34 (15:10, 25:11, 8:6, 20:7)

Ekipa BUD-PAP-u potwierdziła, że jest w wybornej formie, ale nikt się chyba nie spodziewał, aż dwóch zawodników tego zespołu pobije indywidualne rekordy wszechczasów! Genialny mecz zagrał przede wszystkim Przemysław Chojnacki, który zdobył 40 punktów, 23 zbiórki i 3 bloki! Drugim z bohaterów okazał się Dariusz Makurat, zdobywca 11 asyst, dzięki czemu o jedną asystę wyprzedził Tomasza Hermana. Długo jednak nie nacieszył się tym prowadzeniem, bo w kolejnym meczu „Hery” również uzbierał 11 asyst i teraz obaj Panowie współdzielą ten rekord. Chojnacki z Makuratem niemal we dwójki rozbili ekipę z Nowego. Nawet lider drużyny Robert Baumgart nie musiał się specjalnie wysilać i częściej mógł sobie pozwolić na odpoczynek na ławce. W pierwszym dwóch kwartach ekipa BUD-PAP-u niemal do znudzenia grała akcje, w których to właśnie Makurat podawał, a Chojnacki kończył, niemal nie myląc się wcale. W pewnym momencie na 21 punktów BUD-PAP-u, aż 18 było właśnie Chojnackiego. Trudno nie zachwycać się taką grą wspomnianego duetu, zwłaszcza, że Makurat już po dwóch kwartach miał 8 asyst i brakowało mu zaledwie dwóch do wyrównania rekordu Hermana. Można powiedzieć, że wszyscy pasjonowali się tylko pogonią za rekordami, bo mecz był od początku rozstrzygnięty już po paru minutach. W czwartej kwarcie w końcu Makuratowi udało się ustanowić rekord. Chojnacki trzymał natomiast w napięciu do ostatnich chwil. Na kilka sekund przed końcem stanął na linii rzutów wolnych i musiał zdobyć punkt do wyrównania rekordu. Osobistego nie trafił, ale jego koledzy zebrali piłkę i dosłownie na sekundę przed końcem meczu niebywałym rzutem przez ręce obrońców Chojnacki wpisał się do historii ŚALK, zdobywając ostatecznie 40 punktów i bijąc tym samym o jedno oczko długi, wydawałoby się niemożliwy do pokonania rekord Dariusza Iglińskiego z MSI.

 

Corleone Team – Rasz/Traktor/Parts 75:27 (21:6, 10:7, 28:4, 16:10)

Tomasz Herman obserwował ze stolika, jak Dariusz Makurat bije jego rekord w asystach, w związku z tym mecz z Raszem wydawał się idealnym do tego, by się odgryźć. Faktycznie „Hery” od początku był bardzo widoczny we wszystkich statystykach. Corleone od początku ostro zaatakowało i już po pierwszej kwarcie prowadziło 21:6. W drugiej odsłonie Rasz nieco zastopował tempo rosnącej przewagi rywala, choć i tak było pewne, że nie uniknie bardzo wysokiej porażki. Tym samym jedyne, czym można było się emocjonować, to znów indywidualnymi osiągnięciami. Jeśli chodzi o zdobycz punktową, to tym razem najlepsi w Corleone okazali się Dominik Stosik 25 pkt (4×3) i Tomasz Herman 21 pkt. W drużynie Rasza 8 punktów pod nieobecność Pawła Bartnika rzucił Błażej Michalski. W czwartej kwarcie stawialiśmy już sobie tylko pytania, jakie rekordy pobije Herman. Miał szansę zarówno na zbiórki, jak i asysty oraz pierwsze w historii ligi tirple-double. Ostatecznie udało mu się wyrównać rekord asyst Dariusza Makurata (11) i osiągnąć właśnie w trzech statystykach dwucyfrową ilość (21 pkt, 25 zb, 11 as.) Dzięki temu Herman został pierwszym zawodnikiem w historii ŚALK z triple-double (rok temu zabrakło mu jednej asysty). Hery mógł również wyprzedzić Makurata w asystach, ale w ostatniej minucie jego koledzy zepsuli 4 świetne podania.

 

Lucky Team – Celcom Olimp Jeżewo 60:40 (25:0, 9:15, 9:9, 17:16)

Liderzy tabeli bez Piotra Materka dość gładko uporali się z Celcomem, ale jakże mogło być inaczej, skoro pierwszą kwartę wygrali 25:0? To ustawiło całe spotkanie, choć trzeba dodać jeżewianom, że mimo braku na rozegraniu Kacpra Boruckiego, Celcom uniknął blamażu i z minuty na minutę grał coraz lepiej. Rolę rozgrywającego wziął na siebie Michał Ciesielski, który rozegrał chyba swój najlepszy mecz w życiu w ŚALK-u (11 pkt, 6 as, 2 przechw). To głównie „Cinia” napędzał grę swoich kolegów do tego stopnia, że w pewnym momencie w czwartej kwarcie przewaga „Szczęściarzy” zmalała do dziewięciu punktów. Faworyci szybko jednak zdołali ponownie odskoczyć i w samej końcówce już wyraźnie zaznaczyć swoją dominację. Warto wspomnieć, że aż pięciu zawodników Lucky Team uzyskało dwycyfrową zdobycz punktową: Karnecki 12, Okomski 12, Zamczała 11, Balewski 11 i Kitkiewicz 10.

 

Arpol – KAR-BET Team 38:67 (9:19, 8:13, 5:15, 16:20)

Do końca nie było pewne, czy dojdzie do tego spotkania, bo Arpol próbował przełożyć mecz ze względu na kłopoty kadrowe. Ostatecznie jednak to się nie udało. Arpol zdołał jednak wystawić pięciu zawodników do gry, a piątym, jako dopisanym okazał się nie kto inny, jak…Piotr Okomski, co było całkowitym zaskoczeniem dla wielu obserwatorów. Piątka graczy przeciwko Kar-Betowi, który tym razem wystawił już swoich podkoszowych to było jednak zdecydowanie za mało. Pierwsza kwarta choć dość zacięta, pokazała jednak, kto będzie nadawał ton rywalizacji. Przewaga Kar-Bet-u rosła, a siły grającego w piątkę Arpolu malały. W końcówce trzeciej kwarty Michał Ratowski popełnił faul w ataku, który okazał się jego piątym przewinieniem i całą czwartą kwartę Arpol musiał grać w czwórkę. Wynik nie mógł być więc inny, jak okazałe zwycięstwo KAR-BET-u. Co ciekawe najlepszym strzelcem Arpolu w tym meczu okazał się dopisany Piotr Okomski, który zdobył 16 punktów! Dla Kar-Bet-u 24 punkty rzucił Wojciech Miloch (4×3) i był to pewnie jego najlepszy występ w historii startów w tej drużynie. W pojedynku wysokich zbierających Paweł Ratkowski wygrał z Karolem Rychlickim 20:17.

 

 

Polecane